W skrócie
Krąży w sieci film, na którym nowe Volvo EX90 bezpowrotnie niszczy kamerę w iPhonie. To nie jest fake news. Wyjaśniamy, dlaczego 'oczy' najnowszych aut mogą być zagrożeniem dla elektroniki i na co naprawdę trzeba uważać, mając do czynienia z samochodem wyposażonym w Lidar.
Widziałeś ten film w sieci? Mamy złe wieści: to prawda
Pewnie trafiłeś na wideo, na którym ktoś filmuje z bliska nowe, imponujące Volvo EX90. Po chwili na ekranie jego smartfona pojawiają się fioletowe kropki i paski, które zostają tam na stałe. Pierwsza myśl? Fake, próba zdobycia popularności. Druga myśl, już po chwili refleksji: a co, jeśli to prawda? Niestety, musimy potwierdzić – to zjawisko jest jak najbardziej realne. Aparat w telefonie za kilka tysięcy złotych może zostać trwale uszkodzony przez coś, co z założenia ma ratować życie – pokładowy Lidar.
Zanim jednak wpadniesz w panikę, uspokajamy. Nie, nie musisz sprzedawać swojego nowego auta ani wyrzucać smartfona. Musisz tylko zrozumieć, z czym masz do czynienia. Jako specjaliści, którzy na co dzień pracują z najbardziej zaawansowaną elektroniką w samochodach, bierzemy ten temat na warsztat. Oddzielamy mity od faktów i tłumaczymy, jak bezpiecznie żyć z technologią, która właśnie wjeżdża na nasze drogi.
Mit z myjni obalony. Prawdziwy problem jest gdzie indziej
Zacznijmy od sprostowania. Jakiś czas temu w motoryzacyjnym internecie krążyła teoria, że agresywna chemia z myjni bezdotykowych może uszkadzać i matowić osłony Lidarów. Sprawdziliśmy to u źródła. Producenci, w tym Volvo, nie potwierdzają takiego problemu. Ich jedyne zalecenie to utrzymywanie czujnika w czystości – regularne usuwanie z niego błota, śniegu czy lodu, aby system działał poprawnie. Ostrzegają jedynie przed mechanicznym skrobaniem, co jest dość oczywiste. Krótko mówiąc: myjnia jest bezpieczna.
Prawdziwe zagrożenie, choć nie dla samego Lidaru, a dla innych urządzeń, ujawniło się dopiero niedawno. I jest znacznie bardziej spektakularne.
Czym jest Lidar i dlaczego staje się standardem?
Żeby zrozumieć problem, musimy wiedzieć, o czym mówimy. Lidar (ang. Light Detection and Ranging) to w uproszczeniu radar, który zamiast fal radiowych używa światła – a konkretnie, precyzyjnej wiązki lasera. Urządzenie wysyła tysiące krótkich impulsów na sekundę, które odbijają się od otoczenia (innych aut, pieszych, przeszkód) i wracają do czujnika. Mierząc czas powrotu każdego impulsu, komputer tworzy niezwykle dokładną, trójwymiarową mapę otoczenia w czasie rzeczywistym.
To technologia kluczowa dla rozwoju systemów autonomicznej jazdy i zaawansowanych asystentów bezpieczeństwa. Lidar „widzi” dalej i precyzyjniej niż ludzkie oko, niezależnie od pory dnia. Potrafi dostrzec mały obiekt na drodze z setek metrów, dając systemom auta bezcenny czas na reakcję. Dlatego producenci premium, tacy jak Volvo w modelu EX90, montują go jako standardowe wyposażenie, zazwyczaj w charakterystycznym „garbie” nad przednią szybą.
Laser laserowi nierówny. Tu leży sedno problemu
Dochodzimy do kluczowej kwestii. Starsze i prostsze systemy Lidar często pracują w paśmie światła widzialnego lub bliskiej podczerwieni (np. 905 nm). Są one jednak ograniczone mocą ze względu na bezpieczeństwo ludzkiego oka.
Nowa generacja, jak ta od firmy Luminar montowana w Volvo EX90, poszła o krok dalej. Używa ona lasera o długości fali 1550 nm. To pasmo podczerwieni jest całkowicie bezpieczne dla siatkówki, ponieważ płyn w gałce ocznej pochłania tę długość fali, zanim dotrze ona do wrażliwych części oka. To pozwoliło inżynierom na znaczne zwiększenie mocy i zasięgu sensora, co przekłada się na wyższy poziom bezpieczeństwa.
Niestety, jest pewien haczyk. O ile nasze oczy są bezpieczne, o tyle matryce aparatów cyfrowych – niekoniecznie.
Jak Lidar „smaży” aparat w smartfonie?
Wyobraź sobie obiektyw aparatu w swoim telefonie. To skomplikowany układ soczewek, którego zadaniem jest skupienie światła na niewielkiej, światłoczułej matrycy CMOS. I to właśnie ten proces staje się pułapką.
Gdy kierujesz obiektyw (szczególnie ten z zoomem optycznym, czyli teleobiektyw) prosto w pracujący czujnik Lidar, soczewki działają jak lupa skupiająca promienie słoneczne. Niewidzialna dla oka, ale niosąca dużą energię wiązka lasera o fali 1550 nm jest koncentrowana w jednym, mikroskopijnym punkcie na matrycy. Skupiona energia jest tak duża, że dosłownie wypala piksele na sensorze. To nie jest błąd oprogramowania. To fizyczne, nieodwracalne uszkodzenie hardware'u.
Efekt? Na wszystkich przyszłych zdjęciach i filmach z tego aparatu będziesz miał fioletowe, zielone lub białe kropki i linie. Dokładnie w tych miejscach, gdzie laser trafił w matrycę. Naprawa? Tylko poprzez wymianę całego modułu aparatu, co w przypadku flagowych smartfonów jest bardzo kosztowne.
To nie teoria. Producenci i dziennikarze potwierdzają
Zjawisko jest już tak dobrze udokumentowane, że nie ma mowy o przypadku. Prestiżowe media motoryzacyjne, jak Car and Driver czy Jalopnik, przeprowadziły własne testy, z powodzeniem „usmażyły” kamery w redakcyjnych telefonach i opisały problem. Sam producent, Volvo, umieścił w instrukcji obsługi modelu EX90 oficjalne ostrzeżenie:
„Nie należy patrzeć na aktywny czujnik Lidar przez instrumenty optyczne, takie jak lupy, mikroskopy, lornetki czy obiektywy aparatów fotograficznych, z bliskiej odległości. Może to spowodować uszkodzenie aparatu.”
To jasny sygnał: producent wie o problemie i zdejmuje z siebie odpowiedzialność. Koszt wymiany samego modułu Lidar w aucie szacuje się na 500-1000 dolarów, nie licząc kalibracji. Ale bezpośrednim zagrożeniem finansowym dla użytkownika jest tu nie awaria auta, a konieczność naprawy lub wymiany smartfona o wartości kilku tysięcy złotych.
Jak żyć z Lidarem? Konkretne porady
Skoro wiemy już, co i dlaczego, przejdźmy do praktyki. Co robić, a czego unikać?
- Nie filmuj i nie fotografuj z bliska samego czujnika Lidar, gdy auto jest włączone. „Włączone” oznacza nie tylko jazdę, ale też postój z uruchomionym silnikiem lub w trybie gotowości (w autach elektrycznych). Jeśli widzisz charakterystyczny „garb” na dachu, zachowaj bezpieczny dystans i nie celuj w niego obiektywem.
- Zwykłe zdjęcia całego samochodu są bezpieczne. Jeśli stoisz kilka metrów od auta i robisz mu zdjęcie, nic się nie stanie. Problem pojawia się przy celowym kadrowaniu samego sensora z małej odległości.
- Uważaj na teleobiektyw. Aparaty z większym zoomem optycznym są bardziej narażone, ponieważ ich soczewki jeszcze mocniej skupiają światło.
- Bądź świadomy, nie przerażony. To nie jest technologia, której należy się bać. To potężne narzędzie bezpieczeństwa. Wymaga od nas po prostu nowego nawyku i świadomości, podobnie jak nie patrzymy bezpośrednio w słońce.
Nowoczesne technologie wymagają eksperckiej wiedzy
Historia z Lidarem doskonale pokazuje, jak skomplikowane i naszpikowane elektroniką są dzisiejsze samochody. To już nie tylko mechanika, ale zaawansowana informatyka i optoelektronika. Systemy takie jak Lidar, radar czy kamery tworzące obraz 360 stopni wymagają nie tylko wiedzy, ale też specjalistycznych narzędzi do diagnostyki i kalibracji po każdej, nawet drobnej, naprawie blacharskiej czy wymianie szyby.
Dlatego jeśli Twój nowoczesny samochód wymaga uwagi, nie powierzaj go przypadkowemu warsztatowi. W RS Performance w Gdańsku specjalizujemy się w obsłudze najbardziej zaawansowanych technologicznie pojazdów. Rozumiemy, jak działają te systemy i dysponujemy sprzętem niezbędnym do ich prawidłowej kalibracji. Zadbaj o swoje bezpieczeństwo i sprawność auta – umów się na diagnostykę w serwisie, który nadąża za motoryzacją przyszłości.
FAQ
Najczęstsze pytania po lekturze
Czy Lidar w moim samochodzie jest niebezpieczny dla oczu?
Nie. Lidary nowej generacji, takie jak w Volvo EX90, pracują na fali lasera o długości 1550 nm. Jest ona całkowicie bezpieczna i pochłaniana przez płyny w gałce ocznej, zanim dotrze do wrażliwej siatkówki. Paradoksalnie, to właśnie to bezpieczeństwo dla ludzi pozwoliło zwiększyć moc lasera do poziomu, który może być szkodliwy dla elektroniki.
Czy każdy nowy samochód z Lidarem może uszkodzić mój telefon?
Niekoniecznie. Problem dotyczy głównie najnowszej generacji Lidarów o dużej mocy, pracujących na fali ok. 1550 nm. Starsze lub prostsze systemy (np. 905 nm) mają znacznie mniejszą moc i ryzyko jest znikome. Jednak trend jest wyraźny – producenci będą dążyć do coraz wydajniejszych sensorów, więc warto być świadomym tego zjawiska.
Skąd mam wiedzieć, kiedy Lidar w samochodzie jest aktywny?
Najbezpieczniej jest założyć, że Lidar może być aktywny zawsze, gdy samochód jest włączony lub znajduje się w trybie gotowości do jazdy (tzw. 'zapłon włączony'). Systemy te mogą uruchamiać się do autokalibracji lub monitorowania otoczenia nawet na postoju. Dlatego podstawowa zasada brzmi: jeśli auto nie jest całkowicie wyłączone i zamknięte, nie filmuj czujnika z bliska.
Czytaj dalej
Powiązane wpisy z tego samego obszaru
16.07.2026
Zielona strzałka: 100 zł czy 500 zł mandatu? Wyjaśniamy przepisy i co sprawdzić w aucie
Przejazd na zielonej strzałce bez zatrzymania to błąd, który może kosztować od 100 zł i 6 punktów do 500 zł i 15 punktów. Wyjaśniamy, skąd te różnice, jak prawidłowo przejechać przez sygnalizator S-2 i dlaczego sprawność hamulców jest tu kluczowa, by uniknąć kary i niebezpieczeństwa.
03.07.2026
Chiński producent pozywa recenzenta. Jak teraz bezpiecznie kupić auto i co sprawdzić od ręki?
Wiadomość o pozwie chińskiego producenta aut przeciwko recenzentowi to zły sygnał dla kupujących. Gdy rzetelnych opinii jest mniej, rośnie ryzyko. Podpowiadamy, co sprawdzić w samochodzie z Chin przed zakupem, by nie żałować wydanych pieniędzy.
20.06.2026
Twoje ASO zmienia właściciela? Wiadomość z USA to ostrzeżenie dla kierowców w Polsce
Wiadomość o przejęciu dużego dealera Chrysler/Jeep/Dodge w USA to sygnał globalnego trendu, który dotyka też Polskę. Gdy Twój serwis zmienia właściciela, to nie tylko zmiana szyldu. To realne ryzyko dla Twojego auta i portfela. Wyjaśniamy, co musisz sprawdzić, zanim będzie za późno.